Przez wiele dni podążałem za nim w milczeniu. Słyszałem, jak przekupuje IT, widziałem, jak wkrada się do serwerowni z obcymi. Udokumentowałem każdy szczegół. Ale nie mogłem walczyć sam.
Zwróciłam się do kogoś, komu ufałam – Angeli z księgowości. Pracowała w HaleTech od czasów mojego ojca i znała księgi rachunkowe na wylot. Zdradziłam swoje przebranie, a mój głos drżał.
„Angela, to ja. Victoria.”
Jej oczy się rozszerzyły, kawa rozlała się na podłogę. Kiedy wszystko wyjaśniłem, uspokoiła się. „Powiedz mi, czego potrzebujesz”.
Razem zebraliśmy dowody. Ona odkryła ukryte konta i sfałszowane przelewy. Nagrałem rozmowy telefoniczne Martina, a jego arogancja zdradzała go własnymi słowami. Powoli budowaliśmy niepodważalną sprawę.
W piątek rano Martin zebrał zarząd, który uznał za swój triumf. Stałem na zewnątrz w uniformie woźnego, aż przyszedł SMS od Angeli: „Teraz”.
