Nie było mnie stać na suknię od projektanta, więc znalazłam olśniewającą suknię ślubną w stylu vintage w sklepie z używaną odzieżą. Moi zamożni przyszli teściowie nie byli nią zachwyceni. Gdy szłam do ołtarza, wśród gości słychać było szepty i chichoty na temat mojej „taniej” sukni.

Pastor zaczął, ale osąd ciążył mi na sercu. Właśnie gdy David sięgnął po moje dłonie, ostry dźwięk przeciął ciszę – Evelyn wstała z krzesła.

„Muszę coś powiedzieć” – oznajmiła.

Kaplica zamarła. Serce mi zamarło. To był moment, którego się obawiałam: publicznego upokorzenia w dniu mojego ślubu. Ścisnęłam mocniej dłonie Davida.

Rozległ się głos Evelyn.

„Wiem, co wielu z was myśli o tej sukience” – zaczęła. Oczy uciekały w bok, z poczuciem winy. „Szepczecie, że jest stara, niemodna, niegodna dzisiejszych czasów”. Urwała, a potem zwróciła się do mnie. „Ale nikt z was nie wie, że ta sukienka kiedyś należała do mnie”.

Wśród tłumu rozległy się westchnienia.

Reklama