Schowałem się za mopem i odznaką – żeby dowiedzieć się, co naprawdę dzieje się w mojej firmie! I odkryłem prawdę, którą ignorowałem przez lata.

Gdybyś rok temu powiedział mi, że będę szorować podłogi w toaletach we własnej firmie pod pseudonimem „Lena”, roześmiałabym się.

A jednak tam byłam: włosy schowane pod szarym szalikiem, mop w dłoni, moje odbicie ukryte pod uniformem woźnego. Nie byłam Leną. Byłam Victorią Hale – prezeską HaleTech Industries. I po raz pierwszy od lat byłam niewidzialna.

Zaczęło się od tego, że liczby się nie zgadzały. Zyski gwałtownie spadły, kontrakty zniknęły. Mój wiceprezes, Martin, wynajdywał sprytne wymówki – spadki na rynku, problemy z dostawami, koszty pracy. Ale intuicja podpowiadała mi co innego. Zrzuciłem więc garnitury, włożyłem kombinezon sprzątacza i słuchałem.

Reklama